czwartek, 3 kwietnia 2014

Szacunek

   Zachęta ze strony Anki do spisania wspomnień rodzinnych spowodowała nagłe nawiązanie kontaktów z Januszem, a to z kolei na włóczenie się po sieci w nadziei na znalezienie czegoś więcej niż to co w pamięci.
Wydłubałam wspomnienie cioci Kazi z okupacyjnej Jagiellonki, zamieszczone w publikacji "Ne cedat Academia". W mojej bibliotece nie ma tego. Trzeba by sprowadzać. Na allegro była za marne grosze. Zamówiłam i w ciągu weekendu stałam się szczęśliwą właścicielką. Chwilowo porzuciłam kryminał i zaczęłam czytać o tajnym nauczaniu na UJ. Tą nową książkę czytałam z wypiekami na twarzy, wciągała o niebo lepiej niż poprzednia lektura. Pojawiły się nazwiska osób, które spotykałam na co dzień na szkolnym korytarzu, ulicy, na schodach uniwersyteckich, na wykładach, w stołówce. Te osoby nieraz były dla mnie śmieszne, nieładne, dziwaczne. Czasem bawiły mnie ich nazwiska.
Lubiłam historię. Wiele czytałam o wojnie, powstaniu warszawskim. Tam byli moi ulubieni bohaterowie - młodzi chłopcy, młode dziewczęta. W mojej świadomości zastygli w tym wieku, nie myślałam jak wyglądają teraz. Bohaterowie godni pomników.
   Siostra Kornelia mogła wzbudzać postrach na korytarzu, z Kostyi dziewczęta się po cichu wyśmiewały. Prof. Sławski taki był zabawny jak wychodził ze swego gabinetu i  w roztargnieniu starannie wycierał buty w wycieraczkę. Zaręba zawsze w rumieńcach. Matka pokazywała mi: to prof. Budkowa, tam Plezia, wiesz od Kroniki Galla. Nitsch! tylko nie hałasuj przy profesorze! 
   Zostaliśmy niejako okradzeni z pamięci o naszych własnych krakowskich bohaterach. Nie przychodzili na akademie ku czci, na gawędy i inne podobne imprezy. Szarzy, byle jak ubrani, jacyś tacy pokorni mijali nas.
   Dlaczego wtedy nikt nie mówił jak wielki szacunek im się należy, tym bohaterom bez broni, bez strzelania, zabijania, okrzyków hurra!
   Starsi woleli milczeć. Taką postawę narzuciło im wieczne zagrożenie.
   Ciekawe jak wtedy zapominano. Wielu autorów "Ne cedat" o tym mówi. Narzucano pamięci zapominanie ze względów bezpieczeństwa. Stąd tak trudno coś znaleźć o tamtych czasach, okruchy, z których nie można stworzyć całości. Adresy... w przybliżeniu. Funkcja?...
Co właściwie robili?... łączniczki, uczniowie, wychowawcy, dowódcy.
   Należał im się szacunek, cisza na lekcjach, chwytanie słów, ukłon przy spotkaniu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz